Leczenie kanałowe – obalamy mity!

Leczenie kanałowe mity

Leczenie kanałowe mity. Foto Cedric Fauntleroy/Pexels

Wizyta u dentysty to dla wielu pacjentów traumatyczne przeżycie, jednak mało który zabieg cieszy się tak złą sławą, jak leczenie kanałowe. Informacje, które można o nim przeczytać na forach internetowych albo usłyszeć w rozmowach często powodują, że aż włosy stają dęba. Niektórzy wręcz decydują się o zrezygnowaniu z leczenia ze strachu przed tą owianą grozą procedurą. Czy jednak słusznie? Obalamy 6 popularnych mitów na temat leczenia kanałowego! 

Mit 1: Ząb sam przestanie boleć, więc leczenie kanałowe jest niepotrzebne

Niestety, rzadko kiedy problemy medyczne przemijają same z siebie. Leczenie kanałowe stosujemy, gdy zainfekowana jest unerwiona tkanka we wnętrzu zęba, do której bakterie przedostały się przez zniszczone szkliwo i zębinę. Towarzyszy temu silny ból, którego nie można bagatelizować.

Choroba może się pogłębiać. W tym, że ząb sam przestanie boleć jest ziarenko prawdy. Tak się dzieje, gdy nerwy ulegną zniszczeniu, ale – wbrew pozorom – infekcja trwa nadal. To bardzo niebezpieczne. Jak najszybciej zgłośmy się do gabinetu. Dentysta oczyści ząb, założy odpowiednie leki i wypełni kanały korzeniowe. Na tak przygotowanym zębie, możemy odbudować koronę – przestrzega lek. stom. Aleksander Gajos, endodonta z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.

Mit 2: Leczenie kanałowe boli

Ból pojawia się, kiedy stan zapalny obejmie unerwioną miazgę zęba. Leczenie ma na celu likwidację źródła infekcji razem z bodźcami bólowymi. Dzięki temu dolegliwości ustępują. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu, dlatego jedyne dolegliwości sensoryczne, które pacjent odczuwa, to nacisk albo zmiana temperatury. Lekki ból może towarzyszyć przez kilka-kilkanaście godzin po kuracji, ale nie powinien być on zbyt uciążliwy. Można mu zaradzić przyjmując leki przeciwbólowe i przeciwzapalne.

 

Trzeba pamiętać, że leczenie kanałowe stosowane jest w zaawansowanych stadiach próchnicy, dlatego, by go uniknąć, zgłaszajmy się jak najwcześniej do dentysty. W początkowych fazach atakowane jest tylko szkliwo, za nim zębina, a dopiero potem miazga. To nie dzieje się od razu czy z dnia na dzień, ale trwa tygodniami. Nie czekajmy więc na ostatni moment, bo czasami może być zbyt późno na uratowanie zęba – wyjaśnia stomatolog.

Mit 3: Leczenie kanałowe prowadzi do wielu chorób, w tym raka

Chociaż zabiegi medyczne często budzą pewne wątpliwości, na szczęście nie ma się czego obawiać! W leczeniu kanałowym stosowana jest gutaperka, czyli naturalna substancja roślinna, podobna do kauczuku. Jest ona biozgodna, nie ulega rozpuszczaniu w płynach ustrojowych i szczelnie wypełnia kanał zębowy. Do celów dentystycznych uzupełniana jest preparatami m.in. antybakteryjnymi, ale i takimi, które pozwolą uwidocznić wypełnienie na zdjęciu RTG. Dziesiątki lat stosowania leczenia kanałowego pokazały, że leczenie zmniejsza ryzyko nowotworów, a jego brak zwiększa szansę zachorowania.

Leczenie kanałowe mity. Foto Polina Zimmerman/Pexels

Mit 4: Leczenie kanałowe trwa bardzo długo

Każdy przypadek jest inny, ale czasem leczenie kanałowe może zająć krócej, niż odcinek ulubionego serialu, bo da się je wykonać nawet w kilkadziesiąt minut. Dzięki dzisiejszym technologiom zabieg endodontyczny można przeprowadzić w jeden dzień, mimo że składa się on z kilku etapów, takich jak diagnostyka RTG przed i po zabiegu, opracowanie korony, zbadanie długości kanałów za pomocą endometru, oczyszczenie kanałów, wypełnienie gutaperką i odbudowa korony zęba. Ta procedura wymaga ogromnej precyzji, dlatego też coraz częściej wykorzystuje się mikroskopy endodontyczne, które zapewniają nawet 25-krotne powiększenie.

Mit 5: Kobiety w ciąży nie mogą korzystać z leczenia kanałowego

Infekcja miazgi może być poważnym zagrożeniem dla mamy i dziecka. Dlatego powinno się rozważyć wszystkie plusy i minusy. Pacjentki często obawiają się promieniowania rentgenowskiego, gdyż przed zabiegiem trzeba wykonać RTG.

Przy leczeniu kanałowym wykonujemy zdjęcia RTG punktowo pojedynczego zęba lub zębów, jest to promieniowanie niskodawkowe i sterowane komputerowo, dodatkowo stosuje się osłonę w postaci ołowianego fartucha na korpus pacjenta – uspokaja dr Gajos.

Infekcji w głębi zęba nie należy bagatelizować. Nieleczony stan zapalny może prowadzić do powstania ropni, bardziej rozległych infekcji okołowierzchołkowych, ale też powikłań w obrębie układu sercowo-naczyniowego, obciążenia nerek i nawet komplikacji neurologicznych. Jeśli jest taka możliwość, najlepiej jest wybrać się do dentysty jeszcze przed planowaną ciążą i wyleczyć wszystkie zęby, które mogłyby później sprawiać kłopoty.

Leczenie kanałowe mity

Leczenie kanałowe mity. Foto Cedric Fauntleroy/Pexels

Mit 6: Lepiej wyrwać, niż leczyć

Leczenie kanałowe ma na celu zapobiegnięcie konieczności usunięcia zęba. Mimo że technika protetyczna bardzo się rozwinęła w ostatnich latach, ludzkie szkliwo wciąż jest niedoścignionym ideałem.

Brak miazgi faktycznie sprawia, że ząb może być trochę bardziej kruchy i mniej odporny na działanie czynników zewnętrznych. Jednak przy odpowiedniej higienie i właściwej odbudowie korony będzie on nam służył niemal tak samo długo, jak zęby własne. Nie nalegajmy pochopnie na ekstrakcję. Dopiero po diagnostyce i rozmowie z dentystą będziemy mogli podjąć stosowną decyzję. Endodoncja powstawała właśnie po to, by umożliwić ratowanie zębów przed wyrwaniem! – przekonuje ekspert Dentim Clinic Medicover.

Co zrobić, gdy pacjent zmaga się z komplikacjami, takimi jak zmiany okołowierzchołkowe, do których trudno się dostać od strony korony zęba?

W takich przypadkach stosuje się niewielki zabieg chirurgiczny zwany apektomią i jest to usunięcie wierzchołka korzenia od strony kości szczęki lub żuchwy. Przeprowadza się go w znieczuleniu miejscowym i czasami może być konieczny, by w pełni powrócić do zdrowia – radzi lek. stom. Aleksander Gajos.

Współczesna stomatologia dąży do tego, by w dobrym zdrowiu i kondycji przez możliwie najdłuższy czas zachować własne zęby. To od nas zależy, czy spotka nas leczenie kanałowe. Jak go uniknąć? Regularnie zgłaszając się na kontrole do dentysty.