Cukrzyca – pierwsza niezakaźna epidemia w historii

niezakaźna epidemia

Cukrzyca – pierwsza niezakaźna epidemia w historii. Foto stevepb/Pixabay

Mimo że od dwóch lat naszym pierwszym zdrowotnym zmartwieniem jest COVID-19, to w jego cieniu czai się inna epidemia. Chodzi o cukrzycę, którą według najnowszych danych ma około 422 milionów ludzi. W Polsce liczba ta wynosi około 3,5 miliona. Najstraszniejsze jest jednak to, że aż milion Polaków wcale nie wie, że na nią cierpi. O ile z cukrzycą da się żyć, to nieleczona może prowadzić do poważnych powikłań. W związku z tym autoimmunologicznym schorzeniem zniszczeniu mogą ulec takie części ciała, jak oczy czy nerki. Również kończyny, przede wszystkim stopy, są zagrożone. Aż u 10% diabetyków pojawia się tak zwana „stopa cukrzycowa”, charakteryzująca się ranami i owrzodzeniami, utratą czucia, a w ostateczności mogąca się skończyć nawet amputacją. Z powodu takich i innych zaburzeń jeden cukrzyk umiera co sześć sekund. Z powodu dramatycznej skali problemu cukrzyca określana jest jako pierwsza niezakaźna epidemia w historii.

Niezakaźna epidemia XXI wieku

Cukrzycą nie da się zarazić. Da się jej natomiast pomóc. Uznawana za chorobę cywilizacyjną, na rozwój cukrzycy znacząco może wpłynąć styl życia. Oczywiście, zdrowe jedzenie i regularne uprawianie sportu nie zawsze da radę kompletnie zapobiec chorobie – rolę odgrywaja też między innymi geny – ale mogą one znacząco odsunąć jej pojawienie się. W ramach profilaktyki warto wykonywać też regularne badania krwi i pomiary glikemii. Decydując się na badanie przesiewowe, stężenie cukru we krwi należy badać na czczo. Wyniki powyżej 100 mg/dl mogą oznaczać stan przedcukrzycowy czy ryzyko wystąpienia samej choroby. Jej wczesne wykrycie pozwoli na skuteczniejsze leczenia i uniknięcie poważniejszych powikłań.

(Nie)błoga nieświadomość

Niestety, większość ludzi zapomina o tym, jak ważne są regularne badania. Dlatego szacuje się, że aż milion Polaków nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że ma cukrzycę. Przez to nie tylko nie mogą sobie pomóc, ale wręcz pogarszają stan swojego zdrowia. Nieleczona cukrzyca jest w stanie zaowocować miażdżycą, retinopatią czy nefropatią. Wielu ze skutków nie da się już później odwrócić.

Zapobiegliwi pracodawcy

O tym, że cukrzyca to problem społeczny, mówi się coraz głośniej. Dlatego sprawę z powagi zagadnienia zdają sobie już nie tylko medycy, ale także pracodawcy. Ich świadomość jest o tyle ważna, że mogą oni zapewnić pracownikom dostęp do świadczeń medycznych. W ramach oferowanych pakietów ubezpieczeń zdrowotnych często łatwo i bezpłatnie da się dostać na badanie czy do specjalisty. Wydaje się to kluczowe, gdyż nawet przed pandemią kolejki do lekarskich gabinetów potrafiły ciągnąć się miesiącami. W dzisiejszej rzeczywistości, kiedy koronawirus zmusił część sektora meycznego do poświęcenia mu pełnej uwagi, w wielu przypadkach czas oczekiwania na wizytę u diabetologa jeszcze się wydłużył.

– Z naszych obserwacji wynika, że firmy coraz częściej poszukują polis grupowych. Dzięki temu profilaktyka staje się bardziej skuteczna, a jak wiemy z przysłowia: lepiej zapobiegać, niż leczyć  – mówi Xenia Kruszewska z SALTUS Ubezpieczenia.

Co powinno zawierać się w takiej polisie? Przede wszystkim dostęp do konsultacji z lekarzem specjalistą, w tym diabetologiem, endokrynologiem, internistą, kardiologiem czy okulistą. Poza tym ważna jest oferta diagnostyczna, a więc komplet badań. Dobrze, gdy wśród nich znajdują się morfologia, badanie poziomu glukozy, białka, kreatyniny we krwi, a także możliwość wykonania EKG.