Kleszcze nie boją się pandemii. Wzrasta wskaźnik zachorowań

Kleszcze

Kleszcze nie boją się pandemii. Wzrasta wskaźnik zachorowań

Kleszcze przypominają o sobie co roku. Gdy spragnieni słońca i świeżego powietrza wyruszamy na wiosenne spacery do parku czy lasu, pamiętajmy, że wśród liści i traw może czyhać na nas duże zagrożenie. To niepozorne pajęczaki, które mimo swych małych rozmiarów potrafią wyrządzić naprawdę spore szkody.

Gdzie atakują kleszcze?

Choć faktycznie najczęściej pojawiają się w lasach i wysokich trawach, możemy się na nie natknąć również w przestrzeni miejskiej. Ze względu na zmiany klimatu miasta stanowią wyspy ciepła, a wyższa temperatura i duża liczba żywicieli (ludzi, ale także czworonogów) jest dla kleszczy dużą zachętą. Pojawiają się na placach zabaw pod blokiem, w parkach, na osiedlowych skwerach – jednym słowem wszędzie tam, gdzie wyczują ciepło, pot lub wydychany z powietrzem dwutlenek węgla.

– Po każdym powrocie do domu powinniśmy dokładnie obejrzeć swoje ciało i sprawdzić, czy nie znajdziemy gdzieś wkłutego kleszcza. Szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie, bowiem im dłużej osobnik będzie znajdował się w ciele, tym większe ryzyko przeniesienia groźnych chorób jak borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu. Niezbędna jest samoobserwacja, a w przypadku stwierdzenia jakichkolwiek zmian skórnych czy nagłego pogorszenia się stanu zdrowia lub samopoczucia (np. bóle głowy, apatia, objawy grypopodobne) należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem specjalistą – przestrzega lek. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Są tym bardziej niebezpieczne ze względu na niewielkie rozmiary, jakimi się odznaczają. Trudno je dostrzec, a kiedy wkłuwają się w skórę, robią to zupełnie niezauważalnie. Atakują tam, gdzie skóra jest najcieńsza np. w okolicach pachwin, łokci czy głowy. Niestety nawet jeśli zasłonimy te części ciała (jak i wszystkie inne), nie możemy mieć stuprocentowej pewności, że unikniemy spotkania z kleszczem.

Mylące objawy

Nie każdy kleszcz jest nosicielem groźnych chorób. Zawsze istnieje jednak ryzyko, że może nim być. Z tego powodu po ukąszeniu należy zachować czujność i mieć świadomość zagrożenia.
Jednym z niebezpieczeństw, które mogą nas spotkać po ugryzieniu kleszcza, jest borelioza. To wielonarządowa choroba zakaźna wywołana przez bakterie należące do krętków. Już w ciągu tygodnia od zakażenia wywołuje charakterystyczną zmianę skórną. To tzw. rumień pełzający lub rzadziej inna zmiana w postaci czerwono-niebieskiego guzka tzw. chłoniak limfocytowy skóry. Rumień nie występuje jednak zawsze. Początkowo borelioza może dawać objawy przypominające przeziębienie lub… zakażenie koronawirusem. Są to np. gorączka, kaszel, bóle głowy czy nudności.
Zdarza się, że objawy choroby pojawiają się dopiero po kilku latach od kontaktu z kleszczem. Jeśli jest ona nieleczona, może doprowadzić do poważnych powikłań. Wśród nich wymienia się uszkodzenia układu nerwowego, porażenie mięśni oraz poważne zaburzenia psychiczne.

Kleszcze – czy możemy się przed nimi ustrzec?

Na to pytanie odpowiada doktor Joanna Pietroń:

– W kwestii boreliozy niestety nie istnieje żadna szczepionka, która pozwoliłaby uchronić się przed chorobą. To, co możemy zrobić, to próbować minimalizować ryzyko ukąszenia. A jeśli już znajdziemy na naszym ciele kleszcza, szybko go usuńmy i obserwujmy swój organizm. Inaczej jest w przypadku kleszczowego zapalenia mózgu (KZM). Najlepszą ochroną przed KZM jest szczepionka, która zawiera wirus inaktywowany. Jest on poddany działaniom, które eliminują jego zdolności do wywoływania objawów choroby, a stymulują produkcję przeciwciał ochronnych do obrony przed chorobą wywoływaną przez wirus obecny w środowisku.